Jest chyba poniedziałek. Wnioskuję na podstawie zapchanej lufy obrzyna i braku papieru toaletowego. Takie rzeczy kumulują się przez weekend i wybuchają w poniedziałek. Jakby czekały na ta jedną chwilę.
Rano przyplątał się tu pies. Wyglądał jakby dawno wszedł w drugie życie,na to wskazywały wlokące sie za nim wnętrzności. Chciałem jak zwykle roztrzaskać mu głowę.Powstrzymałem se bo nie rzucił sie na mnie. Albo jest anorektykiem, albo w jakiś sposób przeżył całonocne pieszczoty z drutem kolczastym. Kiedy zamerdał ogonem mój szok osiągnął rozmiary transportera opancerzonego,kiedy ogon odpadł bez wahania strzeliłem. Jednak był zainfekowany.
Przez resztę dnia nie opuszczałem budki strażniczej. Niczego nie zaobserwowałem. Wyczysciłem broń i czytałem stare gazety. Dzisiaj te z 2009 roku, to był zabawny rok. Ludzie wtedy mieli naprawde przyziemne problemy. Ale nie martwili sie o brak papieru toaletowego. Aja mam biegunkę.
poniedziałek, 15 lutego 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



1 komentarze:
łoszzz .. czemu tak mało ?:>
.. jak taki pies ..
Prześlij komentarz